ulubieniec

Kotek mego niezięcia. Daje się głaskać, smerać, nosić…. więc otrzymuje odemnie wiele czułości. Nazywa się Pablo. Nie łatwo było uchwycić w kadr, kotek bardzo ruchliwy. Kilka fotek udało sie zrobić.

Córci kotek Locky, to jest indywidum. Nie pogłaszczesz i nie dotkniesz. Nie ma chęci na czułości. A przecież jak był maciutki, pierwsze kroki stawiał w moim domu. Po kilku latach powrócił i o dziwo poczuł się jak u siebie w domu. Pamiętał każdy kątek. Nie życzył pozowania do zdjęcia, schował się, głośnym syczeniem oznajmiał, aby go w spokoju zostawić.