Dzień naszych urodzin🎂

2 sierpnia obchodziliśmy moje urodziny. Nie było żadnego gwizdania, okrzyków, ciche happy birthday i sto lat odśpiewane w naszej lokalnej meksykańskiej restsuracji. Sto lat odśpiewałam jedynie z moją córcią. Spędziliśmy bardzo miło czas w rodzinnym gronie. Jedynie syn nie uczestniczył w uroczystości, obowiązki służbowe – niestety.

A że mam wszystko, otrzymałam mnóstwo tulipanów od męża i córci. No i książki mojego ulubionego autora. od syna wiązankę kwiatów.

Tulipany od córki, musiałam podzielić na kilka flakonów, są jeszcze białe, żółte i fioletowe.
Żółte od MM. Nie przepadam za czerwonymi kwiatami i nie bawię się w odgadywanie znaczenia kolorów kwiatów.
Plik książek do przeczytania w prezencie od córci.
Wiązanka syna. Jak widać żółty kolor u mnie przeważa.

Jedną książkę już zaczęłam czytać. Nie jest ujęta w pliku powyżej. Otrzymałam dzień przed urodzinami.

Dziś natomiast były urodziny MM. Wybraliśmy się tylko we dwoje. Co za wspaniały wieczór spędziliśmy. A że MM również ma wszystko co potrzebuje. Dostał urodzinową kartkę i całusy.

Uwieńczeniem naszych urodzin będzie kolacja we dwoje w restauracji z dancingiem. Nie jesteśmy pewni co do dnia, piątek czy sobota. Na rezerwację miejsc mamy jeszcze ciutkę ale nie za wiele czasu. Nałożę nowo kupioną sukienkę na tę okazję. Oczywiście kolor paznokci muszę ponownie zmienić. Zrobię to jutro.

W takim razie do juta. 😁

Beznastrojowo

Wczoraj byle jak. Dziś nie lepiej. Zapowiadany barszcz ukraiński już ugotowany. MM nie może doczekać się kiedy wystygnie.

Myślałam, że dorosłam, dojrzałam, już przyszedł czas na oglądanie zdjęć w pudle. Jutro jakby nie było, będę starsza o cały rok. Rozłożyłam kilka zdjęć, otworzyłam album, nie jestem gotowa i chyba nigdy nie będę. Bo czego niby miałabym tam szukać? Siebie ładnej i powabnej? Ależ wciąż taka jestem tylko …. na inny sposób. Rodziny? Przeżywam zmęczenie starszą. Mamusię i tatusia pogłaskałam na zdjęciu a moje dzieci mam na codzień. Ex już nie żyje i ślubne zdjęcia nie aktualne. Obecny MM tak jak zgubił wagę, tak “fajnie” jemu jej przybywa. Pudło ze zdjęciami spakowałam i w closet wstawiłam. Nie ma potrzeby swojej głowy zamęczać wspomnieniami kiedy ciśnienie wysokie.

Zupka pyszności i humorek poprawiła. A może ja tylko głodna byłam. Wczoraj o suchej kanapeczce takiej 3×3 i nawet kawy nie wypiłam. Dziś kawy nie dopiłam i kanapeczka 2×2. Późne popołudnie zupkę wszamałam i góry mogę przenosić a doliny prostować.

Eh …..

Czas na położenie maseczki na twarzyczkę. Roczek przybędzie kalendarzowo a ubędzie maseczkowo. 🤣

Jutro mam być boska i nie tylko urodą i powabnością tryskać, humorkiem również. 🤣 Wiem, już się nakręcam.

Dlaczego mnie wczoraj nikt nie nakarmił ? zamęczałam rodzinkę i siebie samą.

Maseczka pomogła, bo to leżenia prawie 40 minut. Warto było.

W takim razie do jutra. 😊