Kto mnie zaprosi do walca?

Mam dość tańczenia samej lub z miotłą. Chcę zatańczyć z mężczyzną. Niech to będdzie w czterech ścianach ale niech to będzie WALC‼️ w którym popłynę, polecę, uniosę się ponad codzienność. Walc który zapamiętam na setki lat, taki jaki zapamiętałam tańcząc z marynarzem Krzysiem. Czułam się motylem, piórkiem, listkiem i marzeniem. Cała sala należała tylko do nas, tylko i wyłącznie. Wszyscy wstrzymali oddech a my wirowaliśmy i wirowaliśmy. Byliśmy młodzi i uroczy. On miał na imię Krzysztof a ja Krysia. Oni nas już pożenili a nam było daleko do żeniaczki. My płynęliśmy w rytm walca nad nimi, nad obserwatorami. Ich podziw dodawał nam skrzydeł a młodość i nasza uroda była ponad nimi.

Wszystko ma swój koniec i walc również. On odjechał ja zostałam i zapomniałam o walcu i o nim. Pewnego razu ktoś mi o nim przypomniał, że jest w moim mieście i chętnie się ze mną spotka. Co oznaczał to chętnie, za kilka dni się dowiedziałam. Marynarz już nie był marynarzem, łowił ryby w Centrali Rybnej, miejskim przedsiębiorstwie. Nie uniósł mnie, jak w tym walcu, swoją rozmową. A szkoda był urodziwy, przystojny ale po za tym nic. Szkoda. Ale walc pamiętam i marzę aby zatańczyć jeszcze raz, jeszcze raz zatańczyć. Powiem, że nie ważne z kim, ale z mężczyzną, ale aby zatańczyć.

Chcę zatańczyć WALCA z Tobą❗️

Ptaszki

i dzięcioł naronili hałasu. Podobnie i jastrzą latający nad głową nic nie robi z koronawirusa. Natury nie dotyczy jakiś virus wymyślony przez ludzi czy nie. Dziś przeurocze popołudnie spędziłam na zewnątrz, “bawiąc” się w ogrodnika i posłuchiwacza natury. Była i wrona kracząca i coś skrzeczącego.

Gdyby….

Ale już zmęczona jestem deszczem 24 h. Chcę zmienić mokre ulice, szare dni na piękne słoneczne. Nie chcę słuchać już tego ciągłego dzwonienia deszczowego. Przyciskam – słoneczko rozświetla cały mój świat!!!!! Kwiaty podnoszą swoje główki, gałęzie prostują swoje ramiona a ludzie plecy. Ptaki z ukrycia wychodzą i zaczynają śpiewać. Brzydkie wiewiórki grzebią w ziemi bez pośpiechu. Dzień słoneczny się budzi, będzie ładnie, będzie cudnie!!!

Niestety takiego przycisku na swojej klawiaturze nie posiadam.

Życie jest sztuką…..

Jeśli jedzenie banana jest sztuką,

to sztuką mogą być wszystkie czynności jakie człowiek wykonuje, w tym, fizjologiczne.

Dlaczego nie? np: plucie, nadymanie się, napinanie się …. a nawet spuszczanie wody w toalecie.

Pewnien artysta z niemiec skupuje martwe ciała i robi sztukę.

W pewnym teatrze pokazują kopulację (z seksem nie mylić)i również, twierdzą, że to sztuka.

Moim zdaniem za dużo na tym świecie oszołomów, którzy chcą wypłynąć na bananie…..

Czy…. sztuką jest zrobić sztukę bez sztuki…?????..

PATRYCJA

Od pewnego czasu poszukiwałam w internecie czegoś, co mnie wciągnie, przyciągnie i zainteresuje. Blogów jest tak wiele że, niesposób wszystkie przejrzeć i przeczytać. Wpisywałam w googlach różne opcje wyszukiwań, mniej więcej w granicach mojego wieku. Wyskakują różne dziwadła. Z mniejszą lub większą ilością tekstu jak również, zamieszczanych zdjęć. Przedrzeć się przez to wszystko nie sposób. Łatwiej założyć swojego bloga i klepać w nadziei że, komuś sie to przyda lub pomoże w samotności.

Patrycja prowadzi blog od 2008 roku. Przeczytałam wszystkie wpisy, niektóre dwa razy aby nic mi nie umknęło. Kim jest? Krucha, spokojna i skromna osoba, lubiąca ciszę, zieleń i książki. Cierpliwa w dążeniach. Nie należy do żywiołowych i wylewnych osób. Uczucia swoje lubi skrywać czego, niejednokrotnie żałuje. Czasami mając wiele do powiedzenie woli milczeć, obserwować i czekać.

Jaka jest naprawdę? Nie wiem nigdy nie poznałam Patrycji i zapewne nie poznam.

Blog który prowadzi jest jedynym który, daje się czytać. Patrycja posiada cechę “lekkiego pisania”. Dzięki Patrycji zaczęłam ponownie,zabawę w blogowanie. Jak dotychczas zakładałam blogi na różnych serwerach, kasowałam, udzielałam się na forach od 2006 roku, na czarach siedzuałam już id 2000. Niestety, po szykanowaniu, wykasowałam swoje wszystkie posty i definitywnie odeszłam.

Patrycji bloga już nie odnalazłam.