Dzień naszych urodzin🎂

2 sierpnia obchodziliśmy moje urodziny. Nie było żadnego gwizdania, okrzyków, ciche happy birthday i sto lat odśpiewane w naszej lokalnej meksykańskiej restsuracji. Sto lat odśpiewałam jedynie z moją córcią. Spędziliśmy bardzo miło czas w rodzinnym gronie. Jedynie syn nie uczestniczył w uroczystości, obowiązki służbowe – niestety.

A że mam wszystko, otrzymałam mnóstwo tulipanów od męża i córci. No i książki mojego ulubionego autora. od syna wiązankę kwiatów.

Tulipany od córki, musiałam podzielić na kilka flakonów, są jeszcze białe, żółte i fioletowe.
Żółte od MM. Nie przepadam za czerwonymi kwiatami i nie bawię się w odgadywanie znaczenia kolorów kwiatów.
Plik książek do przeczytania w prezencie od córci.
Wiązanka syna. Jak widać żółty kolor u mnie przeważa.

Jedną książkę już zaczęłam czytać. Nie jest ujęta w pliku powyżej. Otrzymałam dzień przed urodzinami.

Dziś natomiast były urodziny MM. Wybraliśmy się tylko we dwoje. Co za wspaniały wieczór spędziliśmy. A że MM również ma wszystko co potrzebuje. Dostał urodzinową kartkę i całusy.

Uwieńczeniem naszych urodzin będzie kolacja we dwoje w restauracji z dancingiem. Nie jesteśmy pewni co do dnia, piątek czy sobota. Na rezerwację miejsc mamy jeszcze ciutkę ale nie za wiele czasu. Nałożę nowo kupioną sukienkę na tę okazję. Oczywiście kolor paznokci muszę ponownie zmienić. Zrobię to jutro.

W takim razie do juta. 😁

Zakup w rodzinie

Lubię nowości ale dobre, lubię jak coś się dzieje ale również dobrego. Wprawdzie nie moja córcia sfinalizowała zakup domu, ale starsza córka MM. Od kilku lat mieszkała w Utah. Miała dość samotności i zjeżdża do nas, do cywilizacji. Wprawdzie i tam nie są jaskiniowcy ale…obowiązują prawa mormonów. Niektóre z nich są bardzo restrekcyjne. Przystosowała się. Polubiła zimę, śnieg i mrozy. Pokochała góry.

Tylko… była samotna. Nie zdołała nawiązać bliższych relacji z współpracownikami, sąsiadami. Myśl o przeprowadzce zaczęła się tlić, aż kilka tygodni temu … wracam do domu. No i wraca do domu. A domem dla niej jest downtown i przyjaciele z którymi miała stały kontakt.

Właśnie sfinalizowała zakup apartamentu. Dziś zostaliśmy zaproszeni na obejrzenie pokoi.

Meble są ekoracją wnętrza
Mwble są dekoracją wnętrza
Meble są dekoracją wnętrza
Meble są dekoracją wnętrza

Dwie sypialnie i pokój biurowy. Dwie łazienki z kabinami prysznicowymi. Kuchnia, pralnia i salon. Czego więcej chcieć. Jest osobą samotną z psem i kotem. Apartament jest na parterze, więc dreptanie po stopniach schodów odpada. S jest szczęśliwa i ja podzielam jej szczęście w końcu będę miała dla kogo gotować. Uwielbia jeść i polską kuchnię.

Oj wiem, że z czasem będę zmęczona jej obecnością w moim domu ale…lepsze to niż moje siostry.

Teraz myślimy o prezencie. Padło na materac i kanapę. Taką duuuużą kanapę. Oczywiście S wybierze a my sfinasujemy.

Teraz mojej córci kolej, lecz dwie oferty nie przeszły. Niby domy do sprzedaży ale to jest ukryta licytacja, kto da więcej. Trudno przebić cenę. Można wygrać, jak najbardziej, ale jak można zaoferować kwotę przewyższającą wartość domu. Moja córcia wciąż szuka, a ja nie popędzam. To musi być dom do którego będzie z chęcią wracać. Nie chce żadnych condominium, townhouse, apartamentów. To ma być dom. A sąsiedzi trochę dalej lub bardziej dalej niż na 10 metrów, z backyardem i najważniejsze na górce tak jak mój. Powiem, że jest bardzo wygodnie. Spoglądam na wszystkich z góry i nie groźna mi żadna ulewa.

S wprowadza się dopiero na początku października. Do tego czasu mieszka i pracuje w Utah. Planujemy przed jej ostateczną przeprowadzką pojechać do Utah i zwiedzić przepiękne górskie rejony.

Cieszę się bardzo, że dziewczynie się powiodło.

Niespokojny dzień -włamanie

To miał być dzień jak każdy inny, pracujący. Praca – dom – praca. Oczywiście jakieś drobne wydarzenie jak: gwóźdź w oponie, wypadek z nożem przy krojeniu palca😁, kotek (cudzy) bawiący się z chickmunkiem, jakieś stwory wiszące na płocie itp. To miał być taki dzień, co wszystko się udaje, droga do łóżka usłana płatkami róż, wiaterek leciutko trąca baldachimem, powietrze leciutko pachnące skoszoną trawą i aromatem róż, ja zwiewna podążam nią w objęcia….Morfeusza.

Nic bardziej mylnego. Do godziny 12pm czas zleciał szybciuko. Syn przyjechał mnie odwiedzić bo był bardzo blisko. Corcia zadzwoniła chwile porozmawiałyśy. Usłyszałam szczękającą Zimę. Właczyłam Ringa aby sprawdzić na komórce co dzieje przed domem.

Widzę postać pochyloną do przodu, w naciągniętym kapturze na oczy i plecaku na plecach ( później z informacji policji/miała dwa plecaki) Skojarzyłam tę postać z bezdomnym. Postać nie weszła po schodach do frontowych drzwi, ominęła, chodź spojrzała na nie, szybko poszła do bramki od strony północnej. Chwilę poczekałam. Nie wracała. Córcia w tym czasie była ze mną na komórce.

Usłyszałam krzyk

– mamuś ona tu jest!!!!!!! Dzwoń na policję!!!!!!

Połączenie zostało przerwane.

Syn już próbował się dodzwonić. Próbował, bo lanczowa godzina. Próbowałam dodzwonić się i ja tym bardziej, że córcia nie odbierała i nie wiedziałam co dzieje się w domu. Dla mnie Tu, było wewnątrz. Moja wyobraźnia (a mam wyjątkową) zadziałała. Córcia walcząca, pokaleczona leży na podłodze, zabita, ranna……

Synowi się udało. Wysłano 3 jednostki policyjne i karetkę pogotowia.

W tym samym czasie.

Osobą okazała się dziewczyna. Przeskoczyła płot o wyskokości ponad 2 m. Szukała otwartych drzwi w ogrodzonnej część yardu. Znalazła. Weszła do mieszkania. Córcia była w innej części mieszkania. Kiedy piesek Amber odwróciała głowę córcia odwróciła się również. Za jej plecami w odległości metra, stała ta dziewczyna. Nic nie mówiła, a może mówiła lecz córcia nie spodziewała się jej wewnątrz. Córcia zaczęła korytarzem biec do drzwi frontowych, wybiegła na zewnątrz. Zaczęła krzyczeć ….tylko dziewczyna z domu nie chciała wyjść.

To działo się kiedy nie mogłam się wraz z synem dodzwonić się na policję. Włączała się maszyna, wciśnij jeden – wciśnij dwa…. jak potrzebni to ich nie ma, jak moja sąsiadka rozpaliła ognisko, próbując puścić z dymem pół dzielnicy – odebrali od razu lecz jechali niemrawo.

Na Ringu widzać córcię na zewnątrz krzyczącą, dziewczynę stojącą w progu mieszkania. Kobieta przebrała się szybko. Zmieniła obuwie, spodnie i bluzę i zaczęła uciekać przez frintiwe yardy które u nas nie są ogrodzone.

Dziewczynę policja schwytała 50 metrów dalej. Krzyczała tak przeraźliwie jak krzyczy zwierzak w sidła złapany. Sąsiedzi piwychodzili na zewnątrz, również krzyczeli. Po prostu strach. Została aresztowana. Z urzędu założono jej sprawę.

Córci zmierzono ciśnienie, zbadano serduszko. Podano uspkajający zastrzyk. Policja obejrzała cały dom i yard. Nie omieszkali zachwycić się moim skalniakowym yardem😁.

Wszystkie videa z Ring przesłaliśmy na policję

Mimo że dziewczyna miała dwa plecaki, nic nie ukradła.

Teraz jest czas nie ciekawy. Covid zrobił swoje. Ludzie utracili pracę, jeśli pracują to wynagrodzenia zostały okrojone. Czas wakacji, wiele rodzin nie stać na wyjazdy wakacyjne.

Ogólnie jest spokojnie. Nie licząc tych wyżej wymienionych i próby włamania się do sąsiada z naprzeciwka. Spłoszyłam jegomościa, nagrałam video które przesłałam sąsiadowi. Na ponad 10 lat dwa przypadki, to nie tak wiele, biorąc różnorodność kultur i kolorów. W mojej dzielnicy mieszka dwie rodziny afroamerykanów, dwie pochodzenia z Indii, z Polski ja, korzenie rosyjskie posiada mąż mojej dobrej sąsiadki, jedna rodzina wesołków z dawnej Jugosławii, pozostali – amerykanie. Biorąc pod uwagę, że moje miasto już przekroczyło 6ml mieszkańców w tym 51% białej rasy.

Nasze osiedle jest/było spokojne. Ulice okamerowane, nikt nie zapuszcza/ł się tutaj po łupy. Sąsiedzi spacerujący z pieskami lub bez, uprawiający jogging. Pisałam kiedyś o sąsiedzie urządzającym urodzinowe party. W tym roku również pośpiewali przy mikrofonie, cisza nastała o 10pm. Sąsiadka która zostawiała pieska przywiązanego na podwórzu bez nadzoru a sama znikała na 2 tyg. Pieska nie ma, był biedaczek stary.

Na jakiś czas trauma pozostanie z nami. Myślimy o zakupie 2 dodatkowych kamer oraz jeszcze jednego psa (pieski to my mamy). 🐩🐩

dumna mamusia

Dzień Matki w USA obchodzony jest w drugą niedzielę maja. Niedziela jest oczywiście dniem wolnym od pracy i dzieci (rodzina) może poświęcić więcej czasu na spotkanie z matką, bacią i ogólnie celebrować Dzień Matki. Dawniej wysyłałam życzenia koleżankom na Dzień Kobiet, Dzień Matki, babciami jeszcze nie były. Oczywiście cieszyły się i serdecznie dziękowały. Obecnie zaniechałam takich praktyk. Czekałam, że może któraś wpadnie na pomysł i chociaż zadzwoni na whatappa, bo zawsze jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności na komórkę jeszcze nikt nie zadzwonił, nie licząc adwokata, pana zaprzyjaźnionego opiekującego się domem, pana od urządzeń gazowych i pana ślusarza oraz mego wójka (brata mojej mamusi). Wujek dość często dzwoni. Panowie nie pożałowali 2zł. Mniejsza o to. Pewnie, że czasami byłam zawiedzina, już mi minęło.

Dzień Matki był bardzo miłym dniem. Córcia ugotowała obiad, syn robił ostatnie zakupy, a ja się piękniłam. Oczywiście się upiękniłam. Otrzymałam od swoich dzieciaczków mnóstwo przytulasków i kwiatów. 🌷🥀🌺🌸💐🌹 Obiad był wyśmienity, a może byłam tylko głodna?😂 Żartuję. Córcia umie gotować. Dzień Matki spędziliśmy tylko we trójkę. MM oraz niemąż mojej córci, byli nieobecni – obowiązki służbowe.

Od 9 do 13tego nic się nie dzialo. Deszczowe lenistwo. 🌧☔️⛈☔️⛈☔️ Nawet pieski nie miały chęci na wyjście – na siusiu. Kombinowałam: na backyard otwierałam drzwi pieskom kiedy padał mniejszy deszcz, ulewa – otwierałam drzwi garażowe, błyskało i padało – drzwi frontowe. Nie udało sie oszukać jedynie ze trzy razy. Wychylały głowy i chowały się wewnątrz domku. Wogóle się nie dziwiłam, bo i ja ostatnie kilogramy mąki wyciągałam z zakamarków i piekłam bułki słodkie, chleb i kajzerki. Jedno ciasto na chleb trafiło do śmietnika. Chciałam przyspieszyć proces rośnięcia ciasta. Dokładnie wiedziałam, że ciasto powinno rosnąć co najmniej 12 godzin, ale nie, ja się uparłam i po 4 godzinach wstawiłam do pieczenia.

Był niewypał, beton, gniot!

Szybciutko wyrobiłam ciasto na normalny chleb na suchych drożdżach. Następny dzień. Jabłka w ilości 4 sztuki ( pokrojone w kosteczkę)i sok z 2 mandarynek wrzuciłam na gotujący się syrop z brązowego cukru, oczywiście z dodatkiem wody i cukru waniliowego. Dżemik-marmolada, pyszności. Bułeczki słodziutkie z nadzieniem z własnej marmolady, pyszności. O kajzerkach można napisać poemat. Jeszcze cieplutkie, chrupiące, pożarłam całe 2 szt popijając mlekiem z lodówki( lodówki nie mylić z krową)😂

Takim to sposobem nastał MAJ 13.

Ten dzień jest szczególnym dniem. Moja córcia miała graduację MBA! Teraz rozgląda się za dalszym kształceniem. Oczywiście nauka w USA nie jest darmowa lecz w przypadku mojej córki, zakład pracy pokrywał 50% kosztów nauki. Ma nadzieję, że w dalszym ciągu zasponsorują. Chciałaby zrobić doktorat ale… na to trzeba mieć lata praktyki, bez tego nie ma możliwości dostania się. Chociaż na MBA udało się dostać bez praktyki z tym, że była honorowym studentem na uniwersytecie. Teraz również zakończyła studia celująco. Oczywiście, że jestem bezgranicznie dumna ze swojej córci. Myślę, że każdy byłby. Uroczystość odbyła się na stadionie z tym, że w reżimie sanitarnym.

Dwa lata temu… stadion był zapełniony w 75-80%. Nie były zajęte miejsca które nie umożliwiały widoczności podium. Przed podium na którym swoją obecność zaszycili profesorowie były postwione krzesełka na których siedzieli absolwenci uniwerystetu. Nie pamiętam ile było sekcji z krzesłami ale uroczystość trwała kilka godzin. Abolwenci sekcjami podchodzili do podium. Czekali na wywołanie po nazwisku. Wchodzili na podium – dziekan – uściski i wręczanie dyplomu. W momencie wchodzenia absolwenta na podium znajomi i rodzina po prostu ryczeli z radości. Były gwizd, krzyki i oklaski. Wykrzykiwane były imiona. To była niekończąca się radość. Oczywiście miała koniec, kiedy absolwent schodził z podium a na jego miejsce wchodziła inna osoba. Każdy miał czas i nikt się nie spieszył. Powiedziałam córci kiedy będzie na podium ….pomachaj do nas…Pomachała, mimo że byliśmy gdzieś tam w tłumie i nie mogła nas dojrzeć, ale ma fantastyczne zdjęcie.

Obecnie – część wstępna.

Na podium profesorowie. Przedmowa. Odśpiewanie hymnu. I na telebimie wyświetlanie nazwisk absolwentów. Nazwisko zmieniało się co kilka sekund, a więc zanimi rodzina, znajomi przestali wołać, krzyczeć i klaskać radośnie już na ekranie pojawiło się inne nazwisko. Czasami obok nazwiska było zdjęcie absolwenta lecz kto mógł to zauważyć. To była taśma produkcyjna! Szybko, żeby plan wykonać. Póżniej były fajerwerki i nie byłam bym sobą gdybym operatora kamery nie ściągnęła na swoją osobę, nie tyle wzrokiem jak machaniem. I mamy, mamy kawałeczek filmu z nami. Jestem ze swoimi dziećmi i partnerem córci. Jesteśmy w internecie!!!!!😂🤪 Może kiedyś moja córcia to obejrzy, może nigdy.

Tak jestem szczęśliwa!

Edukacja jest bardzo ważna. Mój TATUŚ zawsze powtarzał….wszystko mogą ci zabrać ale edukacji nigdy nikt ci nie zabierze…. Mój TATUŚ nie tylko był wykształconym człowiekiem ale też, bardzo uczciwym i pomocynym. Mimo swego wieku potrafił się dostosować do warunków panujących w naszym kraju. Całe życie powtarzałam swoim dzieciom ….edukacja jest bardzo ważna i jej nikt wam nigdy nie zabierze…..