Butelkowa pogoda…

Drugi dzień leje deszcz. Żeby nóg nie zmoczyć przewidujący ludzie nakładali kalosze. Nie potrzebowałam kaloszy bo z samochodu do bydynku i z budynku do samochodu, to i nie potrzebowałam parasola. Chociaż parasol w samochodzie zawsze jest. Tylko ….. niespodziewanie dla mnie, postanowiłam zajechać do sklepu po pieczywo. MM w drodze powrotnej z GYM dzisiejszego poranka, nie zajeżdżał do sklepu bo była ulewa, ja ostatnio nie piekę chlebka, bułeczek, bagietek, mam piekarskiego lenia. Ale mówiąc szczerze, nie opłaca się, kiedy można w Walmart kupić świeżutką pulchniutką bagietkę za $1 plus tax to i tak $1.7. Mąka podrożała, nie będę wyliczać co jeszcze podrożało….bo wszystko ma wyższą cenę.

Nie mam też czasu na wypieki, zajmuję się sadzeniem, pieleniem, grabieniem, kopaniem i … tulipanów podziwianiem.

No tak, lało i to bardzo. Zaparkowałam i zaczęłam kombinować, co by tu zrobić aby stóp nie pomoczyć. Przefrunąć to mi się nie uda. Przebiec też nie, nie było pod sklepem wolnego miejsca parkingowego. Samochód postawiłam dalej. Chcę czy nie, trzeba tę odległość jakoś pokonać. Porozglądałam się po wnętrzu samochodu. Zawsze biorę ze sklepu dodatkowe reklamówki. Pakowacz pakuje do reklamówek a później w wózku układa, a ja hyc i biorę sobie więcej.

Patrzę, leżą czyściutkie i jeszcze złożone piękniutko. Włożyłam nogi do reklamówek. Doszłam do sklepu, zdjęłam wrzuciłam do kosza. Po zrobieniu zakupów. Zapakowałam nogi do nowych reklamówek i tak bezpiecznie doszłam do samochodu. Stopki miałam suchiutkie. 😁

Nikogo tutaj nie interesuje, jakie masz ubranie, jak wyglądasz. Robotnicy do pracy jadą w strojach roboczych, pielęgniarki, lekarze, recepcjonistki, pracownicy sklepów już w założonych fartuchach, biurowi juz z przypiętymi indentyfikatorami itd. Za dużo ludzi aby głowę sobie zawracać.

Nikt i na mnie uwagi nie zwracał, gdybym szła na bosaka to jestem pewna, że zwrócono by uwagę abym uważała na ewentualne szkło i kapsle. Inny świat i inni ludzie.

Gdy dojechałam do domu, już padał kapuśniaczek.


Rozpogadza się. Od jutra ma myć słonecznie.

Planuję prace polowe.

7 thoughts on “Butelkowa pogoda…

  1. U nas tez po ulewie, reklamowke na glowie mialam, ale nigdy na stopach. Wciaz nie moge zrozumiec jak mozna chodzic w scrabs po ulicy/ w metrze, a potem badac pacjenta,, toz to zarazek na zarazku.

    Like

    • Również, to mnie przeraża, takie chodzeniedo pracy w „mundurkach”. Mamusia będąc w USA, jak zobaczyła te „mundurki” to skomentowała…taki bogaty i wykształcony kraj a zachowywać się odpowiednio nie potrafi. U nas tak było zaraz po wojnie, niczego nie było a wszysyko zniszczone. Oni mają wszystko ale obycia to nie mają. Jednak zacofanie….
      Mamusia była u mnie 13 lat temy i zobacz, nic się nie zmieniło w tej kwestii.

      Liked by 1 person

  2. U nas ciągle leje i mam spadek nastroju… nawet podlałam swoje nieprzesadzone jeszcze kwiaty bo wiem że dopoki nie wyjdzie słońce, się za to nie zabiorę…

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s